KOPALNIA DAVID

Była to kopalnia o bardzo ciekawej budowie, ponieważ złoża rejonu Dawid udostępniano aż trzema metodami. Za
pomącą sztolni, szybów i pochylni nazywanych w terminologii niemieckiej szybami pochyłymi. Głównym szybem
wydobywczym kopalni był bardzo nowoczesny jak na owe czasy szyb Tytus. Była to pierwsza w europie budowla tego typu
w całości żelbetowa z maszyną wyciągową umieszczoną u góry. W centralnej części kopalni znajdowała się sztolnia Gustav
przed wylotem której wyrosła potężna hałda. Sztolnia była połączona z okolicami szybu podziemną kolejką wąskotorową,
nie bezpośrednio ale zaraz obok wylotu sztolni znajdował się wjazd do tunelu kolejowego dla wąskotorówki której trasa
kończyła się na terenie zabudowań szybu Tytus. Ponadto istniały jeszcze dwie upadowe, jedna miała charakter typowo
wentylacyjny natomiast druga zdecydowanie wydobywczy. Świadczyć o tym może ogromna hałda przed jej wlotem, który
znajdował się około 1,5km na północ od szczytu Chełmca. Do tego dochodziło jeszcze wiele pomniejszych szybików czy
sztolni o charakterze wydobywczym, wentylacyjnym lub odwadniającym. Tak wyglądała kopalnia w czasie jej działania, ale
co z tych budowli zachowało się do naszych czasów? Przede wszystkim ocalała z pogromu likwidacji wałbrzyskiego
zagłębia wieża wyciągowa szybu Tytus. Ponadto upadowa Dawid i główna sztolnia wydobywcza kopalni, czyli Gustav.

Najpierw zajmę się opisem upadowej Dawid, jest to wyrobisko powstałe wiele lat po zamknięciu samej kopalni, w
wyniku bodowy stacji odwadniającej dla kopalni Thorez. Z poziomu doliny strumienia pomiędzy górami Długa i Chełmiec
bito stromą upadową do starych wyrobisk kopalni Dawid na poziomie +508. Gdzie zainstalowano potężne pompy tłoczące i
wypompowywano wodę do strumienia na powierzchni. Stacja pomp działała jeszcze kilkanaście lat temu, świadczył o tym
doskonały stan urządzeń pozostawionych w wyrobisku. Było to kompletne wyposażenie, rury, zawory, ciągi wentylacyjne,
instalacja elektryczna nawet kompletne pompy. Niestety na dzień dzisiejszy wszystko to zostało już wyszabrowane przez
złomiaży... Wejście do upadowej znajduje się w betonowym "domku" w dolinie wspomnianego strumienia. Z jego piwnicy
przechodzimy do świetnie zachowanej ceglanej pochylni, która po kilku metach zaczyna opadać pod bardzo dużym kątem.
Na szczęście dzięki betonowym schodom i zachowanej stalowej poręczy można pokonać ten odcinek bez większych
problemów. Po kilkudziesięciu metrach docieramy do pomieszczenia pomalowanego białą farbą gdzie stały pompy.
W jego podłodze znajduje się zejście do niższej kondygnacji, są to już stare wyrobiska kopalni David. Na tym najniższym
poziomie po lewej stronie znajduje się piękne zalane skrzyżowanie korytarzy z obudową ceglaną. Jeden z nich idący na
południe jest całkowicie zalany a pozostałe po kilku metrach są odcięte zamurówkami. Po prawej stronie po przeciśnięciu
się przez niewielki otwór w ceglanej ścianie docieramy do korytarza, który kiedyś łączył się ze sztolnią Gustav. Niestety
obecnie przejście to jest niemożliwe z powodu zawału. Po pokonaniu kilkudziesięciu metrów mocno obwalonego wyrobiska
docieramy do rozgałęzienia. Na północ odchodzi bardzo niestabilny i niebezpieczny chodnik drążony w pokładzie węgla.
Dalej kierujemy się na wprost ale tutaj jest potrzebny już ponton, ponieważ korytarz jest zalany wodą do wysokości około
1,5m. Po pokonaniu tego zalanego odcinka możemy trochę odsapnąć na wysepce która powstał w wyniku obwalenia się ze
stropu materiału skalnego. Za nią chodnik posiada już obudowę ceglaną, ale poziom wody jest znacznie wyższy w stosunku
do poziomu stropu i poruszanie się w nim sprawia duże trudności... Kończy się on bardzo ciasnym zaciskiem, którego nie
udało się nam sforsować. Jest tam wyczuwalna bardzo gwałtowna cyrkulacja powietrza, co może świadczyć o jeszcze dużej
ilości drożnych wyrobisk po drugiej stronie. Z tego właśnie powodu planujemy kolejną wyprawę.

Kolejną pozostałością po istnieniu kopalni jest sztolnia Gustav. Wejście do niej znajduje się przy niebieskim szlaku
turystycznym prowadzącym z Konradowa. Do sztolni wchodzi się przez niewielki otwór przy stropie. Po pierwszych kilku
metrach po lewej stronie rzuca się w oczy niewielki szybik. Prowadzący do sztolni odwadniającej biegnącej równolegle do
głównego wyrobiska. Sztolnia odwadniająca po kilkuset metrach ostatecznie łączy się z górnym chodnikiem. Od tego
miejsca aż do końca po lewej stronie sztolni biegnie głęboki na około metr rów odwadniający, dzisiaj w końcowym odcinku
mocno zamulony stanowi niebezpieczną błotną pułapkę. Po kolejnych kilkuset metrach napotykamy ciekawostkę, podczas
prac górniczych natrafiono tu na dosyć znaczną żyłę wodną, która robi wrażenie niewielkiego podziemnego wodospadu. Po
kolejnym odcinku sztolni docieramy do kilku potężnych obwałów skalnych ze stropu. Ale można je sforsować bez większego
problemu, w tej okolicy napotykamy na kolejną niespodziankę. Tym razem ze ściany wyrobiska wytrącają się jakieś związki
mineralne tworząc bajeczne czerwone nacieki. Kiedy miniemy już rejon obwałów docieramy do zalanej części obiektu i
tutaj musimy się przesiąść na ponton. Po pokonaniu zalanego odcinka docieramy do okazałego ceglanego skrzyżowania
chodników. Warto tam zwrócić uwagę na zatopione doskonale zachowane zabytkowe wagoniki kolejki kopalnianej. Z tego
miejsca po prawej jest zamurowane przejście do chodnika podłożonego urobkiem, natomiast po lewej znajduje się
zawalony po kilkunastu metrach przekop do upadowej David. Na tym zakończę opis kopalni, jak na razie to wszystkie
obiekty które znamy w tym rejonie. Ale niewykluczone, że kolejne wyprawy w tą okolice przyniosą odkrycie kolejnych
ciekawych miejsc.

Aust

©Aust 2008