SZTOLNIE WODNE

W tym obiekcie gościliśmy już dwa razy. Pierwsza wyprawa odbyła się w lipcu 2006 roku, miała na celu dokładną
eksploracje tego zespołu wyrobisk i sporządzenie dokładnego planu. Ponownie w okolice sztolni wodnych udało się nam
zawitać dopiero w sierpniu 2008 roku wspólnie z zaprzyjaźnioną grupą EZNP. Ten wypad miał na celu głównie wykonanie
dokumentacji fotograficznej obydwu sztolni. Stało się to bardzo ważne, ponieważ doszły nas słuchy że władze planują trwale
zabezpieczyć (zniszczyć) ten obiekt.

System sztolni wodnych składa się ze sztolni północnej i południowej. Wyloty obu wyrobisk znajdują się w odległości
zaledwie kilku metrów od siebie. A zlokalizowane są pomiędzy Wałbrzyskim Sobięcinem a Boguszowem, u podnóża
wschodniego stoku wzgórza bez nazwy, na którego szczycie przed laty stał wiatrak. Na mapie górniczej z początku XX w.
oba wyrobiska oznaczone są jako "Wasserrösche". Co w tym przypadku można tłumaczyć jako ujęcie wody lub sztolnie
odwadniającą. Jednak w związku z tym, że w okolicy niema żadnych innych wyrobisk które mogłyby być odwadniane
bardziej prawdopodobne jest pierwsze wyjaśnienie. Tak więc najprawdopodobniej budowa tych chodników była
spowodowana rosnącym zapotrzebowaniem na wodę górniczego Wałbrzycha i sztolnie pełniły rolę lokalnych ujęć wody.

Wylot sztolni północnej jest nadal całkowicie drożny i wejście do środka nie sprawia najmniejszych problemów. Jednak
po kilku metrach od wlotu napotykamy na drodze ceglaną tamę. Która służyła kiedyś do spiętrzania wody w sztolni, jest ona
obecnie częściowo rozkuta, ale mimo wszystko dalej sztolnia jest zalana wodą do głębokości około 1m. Po kolejnych kilku
metrach po prawej stronie w ceglanej obudowie jest charakterystyczna wnęka sprawia takie wrażenie jak by to miała być
kapliczka? Dalej też po prawej stronie znajduje się zawalone wejście do bocznego korytarza, według mapy górniczej za
zawałem powinien być jeszcze sporej długości chodnik. Po kolejnym odcinku znika ceglana obudowa sztolni, która

towarzyszyła nam od początku. Pojawia się ona ponownie dopiero w
okolicy rozwidlenia, ponieważ jest to miejsce szczególnie narażone na
zawały. W momencie w którym dochodzimy do rozwidlenia po lewej
stronie ktoś wykuł niewielkie przejście. Okazuje się, że w tym miejscu za
ceglaną ścianą jest kolejny boczny chodnik. W 2006 roku badałem tą
odnogę, niestety po kilku metrach jest przodek. Mimo wszystko to
bardzo ciekawe miejsce, zastanawiam się skąd ktoś wiedział że
właśnie tu za ścianą jest korytarz mimo że w dokumentacji niema po nim
śladu, czyżby skrytka? Dalej kończy się już obudowa i sztolnia jest kuta
w litej skale. Idąc dalej prosto dochodzimy do przodka po kilkudziesięciu
metrach jednak ciekawszy jest chodnik odbijający na północ. Jest on o
wiele dłuższy i ma starannie wyciosany regularny przekrój co świadczy
że przynajmniej częściowo był kuty ręcznie, jednak ostatecznie po około 100m też kończy się przodkiem.

Eksploracja sztolni południowej to o wiele większe wyzwanie. Podczas pierwszej wyprawy w tamte okolice udało nam
się udrożnić jej wylot, który był zawalony. Pierwsze metry korytarza są obudowane cegłą, ta obudowa kończy się bardzo
wysoką tamą, pełniącą tą samą rolę co w poprzedniej sztolni. Dalej chodnik posiadał jedynie obudowę drewnianą, jednak
obecnie już niewiele z niej zostało. Niestety po kilkudziesięciu metrach na drodze stanął nam potężny zawał, stało się jasne
że tą drogą do zasadniczej części tego wyrobiska nie dotrzemy. Jednak nie jest to jeszcze koniec historii, po analizie mapy

górniczej z 1927 roku zauważyliśmy że sztolnia miała drugie wyjście.
Mianowicie po drugiej stronie wzniesienia w dolince na południowym
stoku wzgórza miał się znajdować niewielki szybik. I ku naszemu
zdumieniu okazało się że jest on nadal drożny. Szybik ma kwadratowy
przekrój o boku nie wiele ponad metr i jest wymurowany cegłami, ma
zaledwie kilka metrów głębokości dzięki czemu jest dosyć łatwy do
sforsowania. Na dole okazało się że odchodzi od niego jeszcze
kilkunastometrowej długości stroma pochylnia. Dopiero na jej końcu
jesteśmy na poziomie sztolni i wchodzimy do poziomego korytarza. Cała
pochylnia jest niestety usłana rozmaitymi śmieciami, ponieważ szybik
zapewne przez lata pełnił rolę miejsca gdzie można się czegoś
bezkarnie pozbyć. Dalej korytarz zalany jest wodą o głębokości około
1,2m spiętrzoną przez liczne obwały. Sztolnia ma około 200m długości i kończy się zawałem, to prosty korytarz bez odnóg.
Tylko w jednym miejscu niedaleko zawału jest niewielki boczny przodek. Tym co wyróżnia to wyrobisko to niesamowita i
różnorodna, iście jaskiniowa szata naciekowa. Rzadko w sztolni spotyka się coś takiego, niektóre z wapiennych form
naciekowych mają kilkadziesiąt centymetrów długości i kilka średnicy.

Obie sztolnie są ogólnie w dobrym stanie pod względem górniczym, poza kilkoma miejscami w sztolni południowej.
Gdzie z powodu gliniastych przewarstwień górotworu powstało szereg obwałów. Te wyrobiska to wspaniały zabytek
techniki, pamiątka minionego burzliwego stulecia. Powinny zostać objęte odpowiednią ochroną, co ocaliłoby ten unikatowy
obiekt przed całkowitym zniszczeniem.

Aust

©Aust 2008